#16

11 czerwiec 2008 - Leave a Response

Nie wierzę i nie uwierzę. Zaraz zadzwonię na policję i nałgam jak tylko potrafię. Przecież nie można tak kończyć, upaść i nie wstać już nigdy. Przecież tak nie wolno!

#15

8 maj 2008 - Leave a Response

Mama miała rację.

Świat jest pooojebany. Ludzie jeszcze bardziej.

#14

3 maj 2008 - Leave a Response

Nigdy więcej.

#13

29 kwiecień 2008 - Leave a Response

Nie będę udawać, że wszystko jest idealnie. Znajdę sobie milion pięćset sto siedemset zajęć tylko po to, by pokazać mu jak cudowna jest obojętność połączona z ignorancją. Najwyżej przesiedzę cały dzień przed telewizorem, a esej sam będzie się pisał i pisał i pisał..

Za dwadzieścia cztery godziny i czterdzieści pięć minut będzie w Polsce.

#12

26 kwiecień 2008 - Leave a Response

Zadzwoniłam. I tak nie oddzwoni.

Myślałam. I tak nie pomyśli.

Znów wszystko się wali.

#11

26 kwiecień 2008 - Leave a Response

Nie trzymałam kciuków tak mocno. W ogóle nie trzymałam. Mam go dość od wczoraj.

#10

25 kwiecień 2008 - Leave a Response

Jest dwudziesta trzecia. Za dwanaście godzin będzie siedział w samolocie, a ja będę zaciskać kciuki tak mocno, że nabiorą sinego koloru i będą boleć mnie kości. Już popadam w rozpaczliwą tęsknotę i mam monotematyczność myśli. Zresztą bądźmy szczerzy – od piętnastego jestem monotematyczna. To dziesięć dni. Raczej dopiero dziesięć niż już dziesięć. I jestem zmęczona zabieganiem o kontakt, pseudoproszeniem o wymianę kilku zdań. Miałam się wyczilałtować, ale wiesz.. Nie da się tak, gdy jest się w takim stanie, jak ja. Rozpaczliwie potrzebuję, pożądam, pragnę i wielbię go aż do szpiku kości jego i mojego. Mówił, że jestem najlepsza. Gówno prawda! Ja dopiero będę najlepsza. Mam parcie na doskonałość w każdym calu, ale tylko dla niego. Jestem gotowa na poświęcenia, na trudne wybory burzące moje życiowe plany.

Jestem gotowa.

#9

25 kwiecień 2008 - Leave a Response

Romeo jedzie jutro na Wyspy Kanaryjskie na pięć dni, a Julia już tęskni.

Nawet nie chce myśleć o tej tęsknocie, która zacznie się jutro.

Tymbardziej, że oglądałam wczoraj kiepski film o rekinach, także bać się będę potrójnie = sam wyjazd + rekiny + inne babsztyle.

Do szpiku kości Cię chcę.

#8

20 kwiecień 2008 - Leave a Response

Mimo wszystko, nie jest tak, jak być powinno.

#7

19 kwiecień 2008 - Jedna odpowiedź

Popadam w myślową monotematyczność. Kilkadziesiąt razy na dzień tworzę w swojej głowce półscenariusze jak to łapie mnie od tyłu, wsadza ręce po bluzkę, dotyka piersi jednocześnie całując mnie po szyi. A gdy już oprzytomnieję, uświadamiam sobie, że mam wypieki na twarzy, bo moje wyobrażenia zawędrowały zdecydowanie dalej niż całowanie szyi.

Nie mogę się doczekać. Chcę już! Zrobię mu miejsce w moich szafkach z ubraniami. Dam dodatkową poduszkę, chociaż to zbyteczne, bo mam nadzieję, że zmieścimy się na jednej. Rozumiesz – body to body. Właśnie..